KKorzeniowski
2010-01-06 22:18
wrzuć na swój profil
|
Odp: I jak to było w praktyce?
Witam!
Ja co prawda korzystałem z pomocy SOS PZMot już kilka lat temu, ale myślę, że raczej na gorsze się nie zmieniło, najwyżej na lepsze. Otóż w roku 2004 albo 5, nie pamiętam już, podróożowałem sobie po Szwecji. Jadąc autostradą kilkadziesiąt kilometrów przed Sztokholmem strzeliła mi guma. Wiedząc, jacy to szwedcy policjanci mogą być skrupulatni w kwestii łamania przepisów w ich kraju, ustawiłem grzecznie trójkąt 100m przed samochodem, i zadzwoniłem do PZM. Za 10 minut oddzwoniono do mnie, że laweta jest już w drodze, faktycznie dotarła za jakieś 30-45 minut (do najbliższego miasta było jakieś 40 km). Gość spisał tylko moje dane z dowodu, i zaciągnął moje autko do wspomnianego miasteczka do wulkanizatora, gdzie kupiłem sobie nową oponę. Zero wydatków (oczywiście prócz opony, która notabene tania nie była - jakaś używka za ponad 300 PLN :) - ale to Szwecja), zero problemów, zero stresu. No i jak na okoliczności błyskawiczna pomoc.
Pozdr. KK
|